piątek, 30 grudnia 2016

Rozdział 3

cza­sami spoj­rze­nie jest bar­dziej wy­mow­ne niż słowa
 
 
Niepodziewane rzeczy dzieją się w życiu każdego człowieka , ale czasem przychodzi czas którego nie tylko się nie spodziewaliśmy ale również nie rozumiemy . Stoję na środku korytarza i wpatruję się w Niego jak śmieje się , podnosi szklankę i pozdrawia wszystkich , a potem wypija dwa łyki . Ponownie opiera się na kanapie i obejmuje ramieniem jakąś kobietę . Wygląda na trochę młodszą od mamy . Jest elegancko ubrana a na ustach ma czerwoną szminkę . On podnosi wzrok i nasze spojrzenia się spotykają . Robi mi się słabo , nie mogę się ruszyć. Czy istnieje miłość od pierwszego wejrzenia ? Tak , teraz w nią uwierzyłam .
- Inga co ty robisz . ? - mama staje przede mną i macha mi dłonią przed oczami .
- Przepraszam . - ocknęłam się . - Cześć ciociu , cześć wujku . - przywitałam się a potem dołączyliśmy do gości .
Zbliżałam się powolnym krokiem , on patrzył na mnie cały czas .
- Inga , to są moi przyjaciele , nie znacie się jeszcze . - powiedział wujek .
Mężczyzna wstał i podał mi dłoń.
- Jarek . - powiedział i głęboko spojrzał mi w oczy . Były tak niebieskie , że na moment w nich utonęłam .
- Inga . - odpowiedziałam uśmiechem .
- Mam piękne siostrzenice , prawda . ? - zażartował wujek .
- Bardzo ! . - odpowiedziała kobieta siedząca obok niego . - Monika , żona Jarka . - dodała i podała mi dłoń.
- Miło mi . - odpowiedziałam nie odrywając wzroku od mężczyzny .
Jasna cholera muszę się ogarnąć zanim ktoś zobaczy co się dzieje . Usiadłam na kanapie obok mamy . Świat toczył się zupełnie obok mnie . Nic innego mnie nie obchodziło , tylko jedno spojrzenie . Jego spojrzenie ... Wyłapywałam każdy jego gest w moją stronę , każde nawet najmniejsze spojrzenie . To była gra , mieliśmy swój mały intymny świat , nikt nie widział , nikt się nie domyślał . Mogłabym siedzieć tak całą wieczność i patrzeć na niego .
- Skąd przyjechaliście . ? - zapytała mama .
- Z Gdańska . - odpowiedział Jarek . - Przyjechaliśmy na kilka dni , następnym razem będziemy dopiero na święta Bożego Narodzenia .
 
W tym momencie do salonu wbiegła dziewczynka w wieku mojej kuzynki Jowity . Miała może 6 lat . Podbiegła do Jarka i siadła na kolanach .
 
 
- Tatusiu chce mi się pić ! . - zawołała dziewczynka .
 
Poczułam dziwne ukłucie w sercu . Wypiłam ostatek trzeciego drinka i poczułam jak szumi mi w głowie . Wstałam od stołu i pokierowałam się do toalety .
 
 
- Ej . ! - Nina wepchnęła mnie do łazienki i zamknęła za Nami drzwi .
- O co ci chodzi . ? - poczułam jak ponoszą mnie nerwy , ale potem usiadłam na toalecie , ponieważ nie byłam w stanie ustać na nogach .
- Gapisz się na tego faceta odkąd przyszłyśmy . Co ty wyprawiasz . ? - nerwowo groziła mi palcem .
- Nie przesadzaj , nic złego nie robię . - odpowiedziałam chcąc wstać , ale procenty które spożyłam skutecznie mi to uniemożliwiły .
- On ma żonę i trójkę dzieci . Nadal uważasz , że nic złego nie robisz . ? - zapytała opierając się o framugę i unosząc jedną brew . To był charakterystyczny gest Niny , kiedy uważała , że ma rację . Podnosiła brew i patrzyła z góry na drugą osobę .
- Nie przesa...hep. - nagle dostałam czkawki . Nina zaczęła się tak śmiać , że wleciała do prysznica . Za moment dołączyłam do niej .
Kiedy wreszcie się ogarnęłyśmy , usłyszałyśmy , że w korytarzu jest zamieszanie . Nina poprawiła mi włosy i zagroziła , że mam więcej nie pić po czym wyszłyśmy na zewnątrz . Ciocia zamykała drzwi , jakiś samochód odjeżdżał z podjazdu . Spojrzałam na salon . Nie było go . Poczułam rozczarowanie . Kiedy go znowu zobaczę ? Czułam się dziwnie smutna i zła . Co mi się dzieje do cholery ?
 
Następnego dnia .
Od rana byłam w beznadziejnym humorze . Czułam się oszołomiona , nie rozumiałam dlaczego tęsknię za człowiekiem z którym nie rozmawiałam , którego widziałam pierwszy raz na oczy przez parę godzin . Nina domyślała się o co chodzi , kręciła głową i powtarzała żebym zapomniała .
- Inga popatrz jakie sukienki mamy z Michasią na wesele wujka Pawła i cioci Hani . - usłyszałam krzyk z dołu .
Powolnym krokiem zeszłam po schodach na dół nadal odczuwając skutki wczorajszej imprezy .
- Cudowne . - odpowiedziałam trzymając dłoń na czole .
- A ty kiedy masz zamiar sobie coś kupić . ? - zostały dwa tygodnie , jesteś świadkową musisz wyglądać pięknie . - mama nie dawała za wygraną .
- Zdążę .- odpowiedziałam i poszłam do kuchni .
- Nadal przejmujesz się rozstaniem z Erykiem . ? - zapytała mama .
- Nie , zrozumiałam , że nie był mnie wart . - nalałam wody do szklanki i wypiłam duszkiem .
Mama uświadomiła mi , że przez Jarka prawie zapomniałam o rozstaniu z Erykiem . Wiedziałam , że nie była to moja wielka i jedyna miłość , ale powinno mi być chociaż smutno , a ja nadal tylko myślałam o tym mężczyźnie .
- Fajni ci znajomi wujka Pawła . - stwierdziłam chcąc zacząć rozmowę .
- Bardzo , Jarek jest świetnym gościem , Monika zresztą też! Strasznie się polubiłyśmy , musimy ich kiedyś zaprosić do Nas . - odpowiedziała .
- Po ile mają lat . ? - zapytałam błagając los , aby nie wzbudziło to u mamy podejrzeń .
- Z tego co wiem ... - mama upiła łyk herbaty . - ...to Jarek ma 42 , a Monika 35 . Jest dosyć młodsza od Niego . Ale są wspaniałą parą , są już 10 lat małżeństwem . Dzieci też mają cudowne . Gabrysia ma 6 lat , Ula 2 i najmłodszy jest Bartek 11 miesięcy . Mieli późno dzieci , wiesz niektórzy ludzie są nastawieni najpierw na karierę , a potem niekiedy jest na wszystko za późno . Ale to oczywiście nie oznacza , że są złymi ludźmi . Popatrz karierę zrobili , mają trójkę dzieci , na brak pieniędzy też nie narzekają .
Słuchałam tak mamy i pomyślałam , że ona na wszystko ma wytłumaczenie . Zawsze była osobą , która nikogo nie obmawiała , wręcz pomagała takim ludziom , którzy byli tego ofiarami . Kochała wszystko i wszystkich . Jest bardzo wrażliwa , a śmierć taty była dla niej czymś niewyobrażalnie ciężkim . Pamiętam jak na pogrzebie rozpaczała , byłyśmy wtedy małe i nie do końca wiedziałyśmy co się dzieje . Dlaczego nasz ukochany tatuś odszedł ? Mama jednak nie zamknęła się w czterech ścianach . Wiedziała , że ma dzieci i że musi wziąć się w garść . Przeżywała swoją własną żałobę wewnętrznie . Była , jest i będzie najwspanialszą matką , bez względu na wszystko .
- Nie będzie ich na ślubie . ? - zapytałam .
- No właśnie nie , widzisz Jarek ma własną firmę ma dużo pracy , dzieci są małe , musieli by przyjechać na kilka dni , a to im się wcale nie kalkuluje .- powiedziała .
- Rozumiem . - byłam bardzo zawiedziona .
- A dlaczego w ogóle o nich pytasz . ? - zapytała z uśmiechem .
- Tak po prostu , bardzo fajni ludzie .
- Też tak sądzę , przyjadą na Boże Narodzenie . - mama wyszła z kuchni i gdzieś dzwoniła .
Ja nadal myślałam nad całą sytuacją . Próbowałam sobie wybić z głowy tą dziecinadę , ale nie dałam rady . Byłam jakby zahipnotyzowana . Nie rozumiałam dlaczego tak się zachowuje . Wiedziałam , że nie mam szans u 43 letniego faceta , który jest żonaty i ma trójkę małych dzieci , ja to wszystko rozumiałam a i tak myślałam tylko o tym , że Boże Narodzenie jest dopiero za 3 miesiące...
 

 

czwartek, 29 grudnia 2016

Rozdział 2

To, co przychodzi nag­le i nies­podziewa­nie, zos­ta­je najdłużej w pos­ta­ci bólu i tęsknoty.
 
Gdy miałam sześć lat mój tata zginął w kopalni , był górnikiem . Mama została z nami sama , nie mieliśmy na miejscu rodziny , bo wyprowadziliśmy się z rodzinnej miejscowości do Katowic , kiedy byłam bardzo mała . Mam dwie siostry , rok młodszą osiemnastoletnią Ninę i siedemnastoletnią Michalinę . Jesteśmy ze sobą mocno zżyte i nie wyobrażamy sobie gdyby chociaż jednej z nas zabrakło . Teraz kiedy miałam niedługo wyjechać na studia do Wrocławia , bardzo to przeżywałyśmy , ponieważ pierwszy raz jedna z nas wyjeżdżała tak daleko . Jako najstarsza miałam na głowie wszystkie obowiązki , zawsze pomagałam mamie jak mogłam i chroniłam dziewczyny z całych sił . Niestety mnie nie miał kto chronić , nikt nie pokazał mi świata dlatego popełniłam wiele błędów , przed którymi potem przestrzegałam moje siostry . Szczęścia w miłości też jako takiego nie miałam . Eryk był moim drugim chłopakiem na poważnie . Był stanowczy i nie znosił sprzeciwu . W każdej kłótni to on miał ostatnie zdanie , ja nie miałam szans na wygraną , nawet nie próbowałam...Niestety trzeba było przyznać , że nie miałam szczęścia w miłości ,pierwszy mój chłopak zdradził mnie , natomiast Eryk oznajmił mi niedawno, że nie ma dla Niego życia w tym kraju i wyjeżdża do Szwecji . Postawił mi ultimatum . Albo jadę z Nim , albo z nami koniec . Byłam zrozpaczona , zastanawiałam się nawet czy nie rzucić studiów i z Nim wyjechać , ale kiedy dobrze się zastanowiłam , doszłam do wniosku , że już i tak za wiele dla niego poświęciłam . Nauczyłam się jednak podnosić po każdej porażce i nie pokazywać tego , że jest mi źle . Od zawsze byłam samodzielna .
 
Właśnie robiłam obiad z najmłodszą siostrą Michaliną , kiedy do kuchni wparowała mama .
- Dziewczyny słuchajcie Paweł ma jutro urodziny , zapraszał nas i liczy na naszą obecność . - powiedziała .
Paweł był przyrodnim bratem mamy , został adoptowany przez dziadków gdy miał szesnaście lat . Mama bardzo go kochała , nie miała biologicznego rodzeństwa . Była i jest zżyta z wujkiem tak jak my z dziewczynami . Ma na imię Marzena , ma 45 lat i zawsze chciała mieć piątkę dzieci , bo sama na własnej skórze przekonała się jak to jest nie mieć rodzeństwa . Dopiero kiedy pojawił się wujek Paweł poczuła się mniej samotna . Z perspektywy czasu jestem rodzicom wdzięczna , że chcieli mieć tyle dzieci , ponieważ kocham swoje siostry ponad wszystko . Michalina jest typowym umysłem ścisłym , jest bardzo wrażliwa i uwielbia pomagać . Nina natomiast uprawia gimnastykę artystyczną od 5 roku życia , jest piękna i bardzo utalentowana . O mnie mówią , że jestem twarda , niedostępna i zawsze muszę postawić na swoim . Wiele osób mnie nie lubi , bo mam własne zdanie bez względu na wszystko i nie potrafię odpuścić .
- No pewnie , pójdziemy . - powiedziałam nastawiając piekarnik .
- Super , zadzwoń do Eryka , niech też z nami idzie . - odpowiedziała mama mieszając łyżką sos boloński .
Michalina popatrzyła na mnie kątem oka , a ja zajęłam się obiadem , ponieważ nie chciałam dłużej ciągnąć tej rozmowy . Bynajmniej nie w tym momencie .
- Dlaczego ? Zajęty jest . ?- zapytała mama .
- Nie jesteśmy już razem . - zmusiłam się do uśmiechu , ale chyba nie wyszło .
- Nie chcesz o tym gadać , prawda . ? - popatrzyła na mnie a ja tylko pokręciłam głową . Zrozumiała , pocałowała mnie w głowę i już miała wychodzić kiedy Michalina zawołała:
- Skoro Inga idzie sama , Nina też , to może ja wezmę Grześka . ? - wypaliła .
- Michasia nie denerwuj mnie , dobrze wiesz , że zabraniam Ci mieć chłopaka w tym wieku . - pokręciła głową mama i wyszła .
 
Następnego dnia .
Za miesiąc wyjeżdżam na studia do Wrocławia , bardzo się boję . Czy dam sobie radę , czy się zaaklimatyzuje , czy dogadam z ludźmi . Jest to zupełnie nowe doświadczenie . Spędzam z dziewczynami każdą wolną chwilę , ponieważ nieunikniona rozłąka zbliża się wielkimi krokami . Nina za rok również wybiera się do Lublina na studia , niedługo wszystkie wyfruniemy z gniazda i to nas trochę martwi , bo wiąże się to z tym , że mama będzie musiała zostać sama . Zapewnia Nas na każdym kroku , że da sobie radę ale mimo wszystko bardzo nas to przytłacza .
Właśnie biłyśmy się o łazienkę , bo każda z nas włącznie z mamą chciała z niej skorzystać . Jest to nie lada wyczyn żeby cztery kobiety wyrobiły się w godzinę przy jednej dostępnej łazience . Było więc pewne , że spóźnimy się na urodziny wujka Pawła . Wyszykowane , wsiadłyśmy do naszej srebrnej toyoty i pojechałyśmy do miasteczka oddalonego o 3 km . Dotarłyśmy w niecałe 10 minut .
- Witajcie dziewczyny ! . - wykrzyknęła Hania , żona Pawła .
- Cześć ciociu . - pocałowała ją w policzek Michalina .
Odwróciłam głowę i zobaczyłam jak nasza kuzynka Jowita wiesza się Ninie na szyji . Zrobiło się straszne zamieszanie , ogarnęłam wzrokiem towarzystwo siedzące w salonie , większość ludzi znałam , kiedy nagle zobaczyłam jego ...
- Inga ? Inga halo ? Słyszysz mnie . ? - powtarzał wujek Paweł , a ja stałam jak zahipnotyzowana .
 

wtorek, 27 grudnia 2016

Prolog

Starał się zachować nasze kolory
Między liniami ,między liniami
Ale trudno narysować emocje
W niespokojnych głowach, między liniami
Widać jesteśmy odcieniem wyznaczającym ścieżkę



 

Ile razy zostałam zraniona ? Nie liczmy , zabraknie nam wieczoru . Kto się tym przejmuje ? Nie pytajmy , po co kolejne rozczarowanie ? Przecież jestem taka młoda , co ja wiem o życiu ? Oprócz tego , że straciłam ojca w wieku sześciu lat , że całe swoje życie opiekowałam się młodszym rodzeństwem , że musiałam szybciej dorosnąć i że tak naprawdę nie mam nikogo na tym wielkim świecie komu mogłabym zaufać , to macie wszyscy rację mówiąc " co ty wiesz o życiu , jakie ty możesz mieć problemy..." . Słucham tego pieprzenia od zawsze i wcale nie wstaję , nie wychodzę na stół i nie krzyczę całemu światu " gówno o mnie wiecie " . Nie mówię , że nigdy nie miałam na to ochoty , ale ... Po co ? Tyle pytań pozostaje ciągle bez odpowiedzi . A ja zadaję kolejne i kolejne , a życie zadaje mi kolejne i kolejne ciosy . Ile można tak trwać ? W beznadziei i rozgoryczeniu , w strachu i ciemności - bo mój świat już dawno stracił wesołe barwy . Ale żyje się dalej , bo tylko raz masz tą szansę , nie narzekaj bo niektórzy oddali by wszystko aby być na twoim miejscu . Najbardziej boli jednak gdy bliskie ci osoby odchodzą , nie ważne czy przez śmierć czy kłótnie . To tak jakby cząstka twojego życia nagle zaginęła i ... nie wypełnisz tej dziury już nigdy . Życie wiele mnie nauczyło i ludzie wbrew pozorom też . Nie chcesz zostać w moim życiu ? Odejdź , ale nie przeciągaj pożegnania - bo to męczące . Nigdy nie miałam zamiaru spełniać czyichś oczekiwań i chociaż wiele razy zarzucano mi egoizm trwałam w swoim postanowieniu , bo zawsze wiedziałam , że nikt nie przeszedł mojej drogi i nie ma prawa mnie oceniać .

 

Taka jestem . Wrażliwa , emocjonalna . Wbrew pozorom silna i niezależna . Śmieszy mnie gdy ktoś ocenia mnie po blond włosach i ostrym makijażu . Nikt tak naprawdę mnie nie zna, a ja idę przez życie z uśmiechem i z politowaniem patrzę jak plują w siebie nawzajem jadem.