wtorek, 21 lutego 2017

Rozdział 8

Siedziałam właśnie w samochodzie i czekałam na Ninę i Michalinę , które po poprawinach zrobiły sobie wagary od szkoły . Postanowiłyśmy jechać na zakupy do pobliskiej galerii . Na moje szczęście Nina wymyśliła jakąś dobrą wymówkę i mama nie pytała gdzie zniknęłam wczoraj wieczorem . Nina też nie pytała i nie drążyła tematu , co mnie trochę uspokoiło . Powiedziała tylko , a wręcz wysyczała mi prosto w twarz , że jeśli chcę się w to bawić, to bez niej . Spojrzałam na zegarek , było południe . Zadzwoniłam na komórkę Niny i pospieszyłam ją , aby wreszcie zeszła na dół . Po około pięciu minutach dziewczyny wpakowały się do samochodu i ruszyłyśmy . Zaparkowałam na wolnym miejscu i pojechałyśmy ruchomymi schodami w górę . Dziewczyny biegały od sklepu do sklepu i przymierzały rzeczy , a ja chodziłam za Nimi z głową w chmurach . Ciągle myślałam o Jarku i o naszej wczorajszej przejażdżce . Z jednej strony na mojej twarzy pojawiał się uśmiech i byłam pewna , że nie jestem mu do końca obojętna , ale z drugiej ... kiedy zobaczyłam wzrok Moniki i jego dzieci lecące do Niego , zrobiło mi się głupio . Wiedziałam , że nigdy nie potrafiłabym rozwalić czyjejś rodziny z premedytacją . Podczas gdy dziewczyny wychodziły z kolejnymi torbami , ja wybrałam tylko jedną miętową sukienkę , którą postanowiłam założyć na dzisiejsze przyjęcie w hotelu Plaza . Była godzina 14 , z wszystkimi zakupami poszłyśmy coś zjeść . Wybrałyśmy małą , kameralną knajpkę . Ja zamówiłam sałatkę , Nina spaghetti a Michalina ciągle patrzyła na kartę menu , chociaż znała ją już na pamięć .
- No wybierzesz w końcu ? Chcę iść zamówić , jestem głodna . - przewróciła oczami Nina .
- Nie jestem głodna . - odpowiedziała i zamknęła menu .
- Co się stało . ? - zapytałam . - Jesteś jakaś dziwna od soboty . - zagadnęłam i przyjrzałam się jej uważniej . Miała podkrążone oczy i zmęczoną twarz .
- Nic , daj spokój . - odpowiedziała marszcząc brwi i bawiąc się pierścionkiem , który przed chwilą zdjęła z palca .
- Dziwne , wczoraj jadłaś za nas dwie , a dzisiaj nie jesteś głodna . - uniosła brew Nina , uśmiechnęłam się kiedy to zobaczyłam . Była śliczną dziewczyną , miała czarne włosy do pasa , zawsze związane w kucyk , zielone oczy i długie rzęsy , które dodawały jej uroku . Michalina natomiast miała kręcone blond włosy do ramion , niebieskie oczy i zawsze długie pomalowane paznokcie . Byłyśmy prawie w ogóle do siebie nie podobne .
- Jest mi niedobrze , nie chcę jeść . - bąknęła Michalina i zaczęła szukać czegoś w torebce . Jej twarz była zasłonięta burzą loków .
- Może ty w ciąży jesteś . - zażartowała Nina i głośno się zaśmiała .
Nastała cisza , spojrzałam na Michalinę , nadal pochylała się w bezruchu nad torebką . Serce zaczęło bić mi szybciej . Nina spoważniała i miała tak szeroko otwarte oczy , jakby zaraz miały jej wyskoczyć na stół . Michalina wreszcie odwróciła się do nas a z jej oczu płynęły strugi łez . Nina przymknęła oczy i schowała twarz w dłoniach .
- Michalina . - jęknęłam i opuściłam ręce tak , że głośno opadły na stół .
- Przepraszam . - zaczęła płakać i nie mogła się uspokoić .
Ludzie w knajpce zaczęli patrzeć na nas z zaciekawieniem .
- Idziemy stąd . - powiedziała Nina i wskazała głową wyjście , zgarniając zakupy i torebkę Michaliny .
Przerzuciłam swoją torebkę przez ramię i wzięłam za rękę swoją młodszą siostrę . Wyszłyśmy z centrum handlowego i usiadłyśmy na jednej z ławek . Ja usiadłam obok Michaliny , a Nina kucnęła na wprost nas .
- Skąd wiesz , robiłaś test ? - zapytała poważnym tonem Nina i podała jej butelkę wody .
- Trzy . - zaszlochała i upiła łyk wody .
- Dlaczego nam nie powiedziałaś . ? - zapytałam dużo łagodniej niż Nina i pogładziłam ją po plecach .
- Bałam się . - znowu usłyszałam szloch .
- Nie płacz . - dodała Nina a w jej oczach było widać współczucie . Położyła dłoń na kolanie Michaliny .
- Co teraz będzie ? Nie zdam matury i nie pójdę na studia , zostanę z dzieckiem w domu . - prawie dusiła się od szlochu .
- Uspokój się . - podniosłam głos . - Jakoś sobie poradzimy . - dodałam . - Co na to Grzesiek ?
To pytanie spowodowało kolejny atak histerii . Pokręciłam z niedowierzeniem głową , bo wiedziałam co to oznacza .
- Dupek. - syknęła Nina . - Będzie płacił smarkacz alimenty . - dodała i wstała .
Zaśmiałam się mimo całej sytuacji i spojrzałam na Ninę . Ona też się roześmiała , a zaraz po niej dołączyła do nas Michalina .
- Nie wyj już . - powiedziała Nina . - Jestem głodna , idziemy na pizzę . - dodała i pozbierała rzeczy . Wrzuciłyśmy je do bagażnika i pojechałyśmy do pizzeri , do której kiedyś zabierali nas rodzice .
- Co by powiedział tata .- kręciła głową Michalina .
- Cieszyłby się , że zostanie dziadkiem . - odpowiedziała Nina i mrugnęła do niej okiem .
- Chcesz żebyśmy powiedziały mamie razem ? - zapytałam a Michalina pokiwała głową .
Kelnerka postawiła przed nami pizzę . Zjadłyśmy ją w mgnieniu oka , ponieważ byłyśmy bardzo głodne . Co najważniejsze Michalinie , też wrócił apetyt . Chyba jej ulżyło kiedy w końcu nam to powiedziała . Bałam się rozmowy z mamą tak samo jak ona , ale wiedziałam , że musimy stawić temu czoła razem . Koło piętnastej byłyśmy już w domu . Stwierdziłyśmy , że powiemy o całej sytuacji mamie , po jutrzejszym badaniu ginekologicznym . Wieczorem zaczęłyśmy się przygotowywać do przyjęcia .
- Pięknie wyglądasz . - powiedziała mama i pocałowała mnie w czoło . Uśmiechnęłam się do niej i spojrzałam w lustro . Rzeczywiście ta miętowa sukienka wyglądała na mnie nieźle , a pofalowane blond włosy bardzo do niej pasowały . Wyjechałyśmy o godzinie 18 i dotarłyśmy na miejsce po dwudziestu minutach .
Sala była pięknie przystrojona , naokoło wszędzie były lustra , czułam się jak w pałacu . Było około trzydziestu osób . Hania i Monika , która znowu wyglądała zjawiskowo , po kolei witały gości . Kiedy do nich podeszłam , spodziewałam się oschłego traktowania ze strony Moniki , lecz ku mojemu zdziwieniu nic takiego się nie stało . Przywitałam się z kilkoma znajomymi i zauważyłam , że podchodzi do mnie chłopak z wesela . Siostrzeniec Hani .
- Cześć Inga . - powiedział i lekko się uśmiechnął .
- O witaj ... - zająknęłam się , było mi wstyd bo zapomniałam jego imienia .
- Wiktor . - nadal się uśmiechał , nie wyglądał na urażonego moją gafą .
- Przepraszam . - pokręciłam głową i również lekko się uśmiechnęłam .
- Nie szkodzi , pamiętasz mieliśmy wyjść na weselu na papierosa . - powiedział . - Może teraz to nadrobimy ? - zapytał z nadzieją w głosie .
- Em.. jasne , ale nie będę palić . - zgodziłam się , on kiwnął głową i wyszliśmy na taras , znacznie większy niż ten w lokalu . Wiktor odpalił papierosa i oparł się o balustradę .
- Nie było Cię wczoraj na poprawinach . - zauważyłam , jednocześnie modląc się w duchu , abym nie popełniła kolejnej gafy i aby nie okazało się , że go po prostu nie zauważyłam .
- Nie mogłem , miałem wczoraj ciężki dzień i dużo spraw do załatwienia . - odpowiedział a ja odetchnęłam z ulgą .
- Jak się bawiłaś . ? - zapytał a w mojej głowie od razu pojawił się obraz spotkania z Jarkiem .
- Wspaniale . - odpowiedziałam zgodnie z prawdą .
- Chciałem Cię tak w ogóle zaprosić na piwo lub coś w tym stylu . - zaczął . - Wiesz bliżej Cię poznać , pogadać . - dodał a ja patrzyłam na niego z zaskoczeniem .
- Inga . - usłyszałam swoje imię i jednocześnie uśmiechnęłam się ze względu na znajomy głos . Odwróciłam się i zobaczyłam Jarka . Wyglądał niesamowicie . Przeszył mnie spojrzeniem od stóp do głów .
- Jarek . - odpowiedziałam i cicho się zaśmiałam .
- Pozwolisz , że porwę na chwilę tą piękną damę . ? - zapytał i nie czekając na odpowiedź zdziwionego Wiktora , wziął mnie za rękę i poprowadził do środka . Puścił moją rękę kiedy zbliżyliśmy się do ludzi , zabolało mnie to , chociaż do koca nie wiedziałam dlaczego , gdyż sama nie chciałam aby ktoś nas zobaczył . Podeszliśmy do baru , gdzie bardzo elegancki kelner przywitał nas i zaczął realizować zamówienie Jarka .
- Tequila .? - zapytałam z zaciekawieniem .
- Uwielbiam , nie pijasz . ? - zapytał siadając na wysokim krześle barowym .
- Nie próbowałam . - odpowiedziałam zgodnie z prawdą .
Jarek nasypał sobie na zewnętrzną stronę dłoni trochę soli i kiwając głową w moją stronę , dał mi znać abym również przygotowała swoją dłoń . Zlizaliśmy z dłoni sól , po czym wypiliśmy tequilę z kieliszka i zagryźliśmy limonką . Wykrzywiło mnie , a Jarek zaczął uroczo się ze mnie śmiać . Skrzywiłam się , ale nie z powodu jego reakcji , lecz z powodu drinka . Tequila paliła tak mocno , jak jeszcze żaden alkohol , którego dotychczas próbowałam .
- Jak wrażenia . ? - zapytał zamawiając jednocześnie kolejkę .
- Mocne . - pokiwałam głową i patrzyłam jak się do mnie uśmiecha .
Wypiliśmy jeszcze trzy kolejki , poczułam się rozluźniona , zrobiło mi się gorąco i miałam problem z ostrością wzroku .
- Ja już dziękuję . - zaprotestowałam ruchem dłoni , kiedy podawał mi kolejny kieliszek .
- Jasne . - mrugnął do mnie okiem i wychylił kolejny kieliszek .
Zaczęłam się wpatrywać w Jarka tak intensywnie , że na jego miejscu czułabym się bardzo niezręcznie . On jednak zachowywał się jak gdyby nigdy nic i co jakiś czas lekko na mnie zerkał z tym swoim cudownym uśmiechem . Prawie w ogóle nie rozmawialiśmy . Wreszcie Jarek wstał , wziął mnie za rękę a ja niczym małe dziecko podążałam za Nim . Zorientowałam się dopiero po paru sekundach , że jestem w jakimś pomieszczeniu , przypominającym pokój . Nie było w nim jednak nic innego niż kanapa , stolik i parę krzeseł . Jarek usiadł na brzegu kanapy i rozluźnił krawat . Usiadłam obok niego i kolejny raz mu się przyjrzałam . Miał zamglony wzrok i uśmiechał się do mnie . Dotknęłam jego policzka , zarost przyjemnie ukłuł mnie w dłoń . Zerknęłam na stolik , na którym postawił jeszcze jeden kieliszek tequili i limonkę . Wypiłam kieliszek i pomyślałam , że raz się żyje . Wzięłam do ręki limonkę i włożyłam w jego lekko rozchylone usta . Oblizałam palce , a on mocno mnie do siebie przyciągnął . Całował mnie łapczywie , ale potem pocałunek przerodził się w ten pierwszy , spragniony , intensywny i pełen pasji . Jego dłoń była zaplątana w moje luźnie opadające blond włosy . Uniósł mnie i przywarliśmy mocno do ściany . Otoczyłam go w pasie nogami i zatopiłam dłonie w jego włosach . Nie do końca wiedziałam co robię , czułam tylko gorąco rozlewające się po całym moim ciele . Jego oszałamiający zapach i smak tequili na języku . Zauważyłam , że Jarek oddycha coraz szybciej . W jednej chwili coś we mnie pękło . Zobaczyłam przed oczami Monikę i jego małe dzieci , biegnące do niego i rzucające się mu na szyję . Ten obraz był taki piękny i niewinny , że nagle poczułam mdłości . Momentalnie odepchnęłam go i złapałam się za głowę , wciąż głęboko oddychając .
- Nie mogę . - próbowałam złapać oddech i zatrzymać helikopter w głowie .
- Dlaczego . ? - zapytał podniesionym głosem .
- Masz dzieci ... żonę . - powiedziałam z trudem przełykając ślinę i rozpacz , która zbierała się w moim gardle .
- Inga...- westchnął i przybliżył się do mnie zakładając mi kosmyk blond włosów za ucho .
- Nie . - przymknęłam oczy i odepchnęłam go zdecydowanie .
- Kurwa . - usłyszałam nagle jego podniesiony głos i zdążyłam zarejestrować tylko jak jego pięść ląduje na ścianie , po czym uciekłam stamtąd jak najszybciej .

poniedziałek, 20 lutego 2017

Rozdział 7

➼➼" Miłość ? Na razie ją sobie odpuściłam ... "➼➼
 
Następnego dnia cały czas myślałam o rozmowie z Jarkiem . Było w Nim coś takiego , co mnie fascynowało . Nie wiedziałam do końca co to było . Nie chodziło tu o wygląd , ale o sposób w jaki na mnie patrzył lub mówił do mnie . Czułam się jak dwunastolatka zakochana w chłopaku ze starszej klasy , który imponował wszystkim dziewczętom dookoła . Uśmiechnęłam się na wspomnienie mojej pierwszej miłości .
- Wybierasz się na poprawiny . ? - zagadnęła Nina .
- Jasne . - odpowiedziałam i odłożyłam laptopa na stolik .
- Ledwo wstałam . - powiedziała ziewając . - Muszę napić się mocnej kawy . - przetarła oczy .
- Zrobię . - mrugnęłam do niej i wyszłam z pokoju .
Wypiłyśmy z Niną kawę gadając i śmiejąc się przy tym . Michalina była cały czas nieobecna , martwiłyśmy się o nią .
- Nie wiem co jej jest , ale nie zachowywała się tak . - zaczęła Nina .
- Może pokłóciła się z Grześkiem . - odpowiedziałam wzruszając ramionami .
- Ten chłopak nie ma na nią dobrego wpływu . - zauważyła . - Myślałam , że mama przesadza z tym , że Michalina jest za młoda na chłopaka , ale mnie też wydaje się , że ...
- Przeszkadzam . ? - do pokoju wparowała mama .
- Nie .- odpowiedziałam i znowu zajęłam się laptopem .
- Jarek i Monika z racji tego , że wyjeżdżają dopiero w środę , urządzają w poniedziałek wieczorem imprezę dla Pawła i Hani . - zaczęła mama .
- Przecież to jutro . - zauważyła Nina .
- Bystra jesteś . - bąknęłam i dostałam za to miśkiem , którego kupił mi tata na siódme urodziny . Wszystkie pamiątki po tacie bardzo szanowałam i nie pozwalałam nikomu ich dotykać . Pogłaskałam miśka , poprawiając mu krawat i oddałam Ninie poduszką .
- Dziewczyny , błagam was . - powiedziała mama i z politowaniem pokręciła głową . - Jesteśmy zaproszeni , przyjęcie jest w hotelu Plaza . - dodała .
- O której . ? - zapytała Nina .
- O 19 , nie posiedzimy długo , bo ty i Michalina macie szkołę na następny dzień , ale z grzeczności powinnyśmy pójść . - mama wyszła i zamknęła za sobą drzwi .
- Ale ten gościu musi mieć kasy . - powiedziała rozmarzona . - Widać to po jego żonie , ubiera się jak gwiazda , dzieci zresztą to samo ...
- Nie przesadzaj . - odpowiedziałam .
- A właśnie . - Nina spojrzała na mnie i charakterystycznie uniosła brew . - Dlaczego wczoraj wchodziliście razem do sali ? Gdzie byliście?
- Byłam zapalić na zewnątrz , on też , akurat się spotkaliśmy . - odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami .
- Mógł zapalić na tarasie , raczej nie krył się przed mamą jak ty ... - powiedziała z uśmiechem .
- Daj spokój , może nie lubi tłoku . - powiedziałam chcąc jak najszybciej urwać tę bezsensowną gadkę .
- Widziałam jak na Ciebie patrzy , nie wydaje mi się żebyś była mu obojętna . - stwierdziła .
- O co ci chodzi ? Jesteś zazdrosna , że ten przystojny , bogaty facet zwrócił uwagę właśnie na mnie . ? - zażartowałam a Nina głośno się roześmiała .
- Nie wpakuj się w nic głupiego Inga , on ma żonę i trójkę dzieci . - powiedziała .
- Mówisz jak mama . - odpowiedziałam i udawałam , że zbiera mi się na wymioty . Obie się roześmiałyśmy , a potem Nina wyszła z mojego pokoju .
O 16 pojechałyśmy na poprawiny, które odbywały się w małej knajpce należącej do rodziców Hani . Zauważyłam , że jest tutaj sporo osób . Niektórzy już bawili się na parkiecie , a inni siedzieli przy stołach .
- Cieszę się , że jesteście . - powitała nas Hania .
Usiadłyśmy i przywitałyśmy się z resztą rodziny . Muzyka nie była typowo weselna , co chwilę ktoś puszczał to na co miał akurat ochotę . Uśmiechnęłam się na widok mamy , która tańczy z wujkiem Pawłem .
- Twój Romeo siedzi w loży i gada przez telefon . - nagle usłyszałam Michalinę , która usiadła obok mnie i wpychała do ust ciastko wielkości pięści .
- Michalina ! . - niemal krzyknęłam .
- No co ? . - udawała niewiniątko .
- Przestań gadać takie głupoty , do tego tak głośno . - oburzyłam się .
- Jasne , bo nikt nie widzi jak się ślinisz na jego widok . - przewróciła oczami i sięgnęła po kolejne ciastko .
- Wpieprzaj więcej , już się nie mieścisz w tą sukienkę . - odpysknęłam i wstałam od stolika .
Wkurzona szłam do drzwi wyjściowych żeby zapalić . Zauważyłam w drzwiach Hanię i Jarka . Kiedy mnie zobaczyli przerwali rozmowę a Hania z uśmiechem zapytała jak się bawię .
- Jest super . - odpowiedziałam i wyminęłam ich jak najszybciej .
- Zaczekaj chwilkę , zaraz wracam . - usłyszałam głos Jarka .
Obróciłam się za siebie i zauważyłam , że za mną idzie . Nie zatrzymałam się , szłam szybkim krokiem na parking . Stanęłam koło jakiejś srebrnej toyoty i odpaliłam papierosa . Zaciągnęłam się i patrzyłam jak powoli do mnie podchodzi .
- Często palisz . ? - usłyszałam jego hipnotyzujący głos .
- Tylko jak się zdenerwuję . - odpowiedziałam .
- Coś się stało ? - zapytał i oparł się o samochód zaparkowany obok nas .
- Nie udawaj , że Cię to obchodzi . - odpowiedziałam .
- Dlaczego uważasz , że mnie to nie obchodzi . ? - zapytał i przygryzł wargę .
Przez ten gest na chwilę odpłynęłam , miałam ochotę go pocałować , lecz na szczęście szybko się opanowałam .
- Przepraszam , byłam nie miła . - powiedziałam i związałam swoje długie blond włosy w kucyk .
- Nic się nie stało , nerwy , ja sam często nieodpowiednio reaguję i kiedy pojawia się problem , zazwyczaj skupia się to na którymś z moich pracowników . - wzruszył ramionami . Pokiwałam głową i spuściłam wzrok . Kiedy zauważył , że dość długo się nie odzywam , dodał : - To co ? wracamy do środka ?
- Nie , mam dość tłumów , wracam do domu .- uśmiechnęłam się nerwowo i chciałam go wyminąć , ale stanął mi na drodze .
- W takim razie mam inny pomysł . - powiedział . Spojrzałam na niego zaskoczona , a on pomachał mi przed nosem kluczykami . - Chciałbym Cię gdzieś zabrać .
Uniosłam jedną brew niczym Nina , Jarek tylko się uśmiechnął i dodał :
- Spokojnie , tam gdzie pojedziemy na pewno nie jest tłoczno . - uśmiechnął się .
Do końca nie byłam pewna , co powinnam zrobić . Jeśli z Nim pojadę , po dłuższym czasie ktoś w końcu zauważy naszą nieobecność , szczególnie , że Hania widziała jak Jarek wychodzi za mną na zewnątrz . Ostatecznie jednak wsiadłam do czarnego mercedesa i odjechałam z mężczyzną, który tak bardzo mnie fascynował .
Jechaliśmy oświetlonymi ulicami Katowic dosyć szybko . Kiedy prowadził dokładnie mu się przyglądałam . Był niesamowicie przystojny , ale i tajemniczy . Do tej pory tylko ja opowiadałam o sobie .
- Dokąd jedziemy . ? - zapytałam wreszcie po paru minutach milczenia i przyglądania mu się .
- Niespodzianka . -uśmiechnął się .
Jechaliśmy jakieś pół godziny , zaczynałam się nieco niepokoić , ponieważ nasza nieobecność mogła być dłuższa niż się spodziewałam . Napisałam wiadomość do Niny , że jestem z Jarkiem i żeby jakoś kryła mnie przed mamą . Po kilku minutach zaparkowaliśmy pod jakimś parkiem . Wysiadłam z samochodu i rozglądnęłam się . Stwierdziłam , że nigdy nie byłam w tej części miasta . Park był dosyć mały , kiedy weszliśmy przez bramę zaparło mi dech w piersiach . Każde drzewo było owinięte czerwonymi , różowymi lub fioletowymi lampkami . Ławki były z jasnego drewna . Kilka kroków dalej był bar bistro , niektóre stoliki na zewnątrz były pozajmowane , natomiast w środku była masa ludzi . Na co drugiej ławce siedziały pary z dziećmi , zwierzętami , lub całe rodziny . Musiałam przyznać , że to miejsce miało magiczną atmosferę .
- Niesamowite . - szepnęłam bardziej do siebie samej niż do Jarka .
- Podoba Ci się . ? - zapytał z uśmiechem .
- Bardzo . - odpowiedziałam i poszliśmy w głąb parku . Światełka powieszone niemal na każdym drzewku dodawały magii temu miejscu . Usiedliśmy na jednej z wolnych ławek .
- Nie mogę uwierzyć , że mieszkam 19 lat w Katowicach i nie wiedziałam o istnieniu tego miejsca . - kręciłam głową z niedowierzeniem nadal się rozglądając .
- Nie wiele osób o Nim wie , dlatego jest tak unikatowe . - odpowiedział i spojrzał mi w oczy .
W odpowiedzi uśmiechnęłam się i usadowiłam wygodniej na ławce .
- Ja znam to miejsce od dziecka , mama mi je pokazała . - usiadł na ławce i oparł łokcie na kolanach . - Zawsze tutaj przyjeżdżam z rodziną , kiedy wracamy do Katowic . - dodał bawiąc się kluczykami od swojego mercedesa .
- Dobrze Ci...Wam w Gdańsku . ? - poprawiłam się , chociaż znacznie bardziej podobała mi się pierwsza wersja .
- Nigdy nie lubiłem polskiego morza , sprowadziłem się tam ze względu na pracę . - odpowiedział i ponownie oparł się o ławkę .
- Często przyjeżdżasz tutaj ? - zapytałam zakładając nogę na nogę .
- Na wszystkie święta i wtedy gdy mam po prostu wolne . Dzieciaki są jeszcze małe , więc z przedszkola nie problem je zabrać .
- Masz wspaniałe dzieci . Gabrysia i Ula są bardzo mądre , pogadałam sobie z Nimi trochę na weselu .
- Poważnie ? - zaśmiał się na głos . - Ula szczególnie lubi gadać , nie zamęczyła Cię na śmierć . ? - zapytał widocznie rozbawiony .
- Nie było tak źle , poza tym lubię rozmawiać z dziećmi . - odpowiedziałam i rozpuściłam włosy , zakładając gumkę na nadgarstek .
- Lubią rządzić , czasami nie dajemy sobie z Nimi rady , szczególnie są zainteresowane 11miesięcznym Bartkiem , którego chcą nosić , przewijać i nie rozumieją , że nie...- nagle urwał . - Zanudzam Cię prawda ? - zapytał z uśmiechem .
- Skąd . - momentalnie zaprotestowałam i pokręciłam przecząco głową .
- To dlaczego mi się tak przyglądasz . ? - uniósł jedną brew i spojrzał na mnie pewnym wzrokiem , widocznie rozbawiony .
- Nie prawda . - zaśmiałam się .
- Jasne , jasne . - odpowiedział i znowu oparł łokcie na kolanach . - A co z tobą ? To , że wyjeżdżasz na studia to wiem , ale masz jakieś inne plany ? - zapytał i spojrzał na mnie .
- Czy ja wiem ? Na razie moim największym planem jest wytrwać na tych studiach . Trochę się boję , że sobie nie poradzę . - odpowiedziałam .
- Taka przemądrzała dziewczyna miała by sobie poradzić ? - zaśmiał się .
- Ej ! . - oburzyłam się i chciałam trzepnąć go w ramię , ale w porę złapał moją rękę i dłuższą chwilę trzymał ją w swojej .
- Żartowałem . - odpowiedział z lekkim uśmiechem i puścił moją rękę .
Poczułam się dziwnie kiedy mnie dotknął . Przeszył mnie dziwny dreszcz .
- Chcę skończyć studia i znaleźć dobrą pracę . - dodałam po chwili .
- Kariera , kariera , kariera . - powtórzył pocierając dłońmi twarz . - Znam to skądś . - zaśmiał się i patrzył przed siebie . - A gdzie w tym wszystkim marzenia , miłość ? - zapytał i spojrzał mi głęboko w oczy . - Na pewno masz jakieś marzenia Inga . - dodał poważnym tonem .
Przez chwilę milczałam i patrzyłam na Niego z lekkim uśmiechem .
- Moim największym marzeniem jest być w Kenii . - odpowiedziałam . - Chciałabym zobaczyć ten inny świat , innych ludzi .
- Piękne marzenie . - odpowiedział całkiem poważnie .
- Co do miłości to ... - zawahałam się . - Na razie ją sobie odpuściłam . - dodałam a on tylko pokiwał głową . - Ty pewnie masz wszystko poukładane . Możesz realizować swoje marzenia no i masz...piękną żonę . - ledwo przełknęłam ślinę .
- Na takiego wyglądam , co ? - uśmiechnął się . - Nie do końca tak jest , ale to ... już opowiem ci kiedy indziej . - dodał i mrugnął do mnie okiem . Wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę samochodu . Stanęłam po stronie swoich drzwi , kiedy Jarek podszedł do mnie i obrócił mnie tak , że opierałam się o nie plecami . Przybliżył się do mnie i oparł ręce obok mojej głowy .
- Fajnie było dziś z kimś pogadać , daleko od tłoku . - powiedział przyciszonym głosem a moje serce zabiło mocniej . Wpatrywał się we mnie dużymi oczami i lekko uśmiechał .
Chciałam coś powiedzieć , ale mój język był chyba sparaliżowany jego bliskością , tak jak ja cała . Popatrzył na mnie jeszcze chwilę , następnie zaśmiał się głośno , pokręcił głową i zaczekał aż wsiądę ze swojej strony do samochodu . Wsiadłam , oddychając głębiej niż zazwyczaj i paląc się ze wstydu . Teraz byłam pewna , że gdyby ten facet zbliżył się jeszcze raz na taką odległość mógłby zrobić ze mną co tylko chce . Kiedy dojechaliśmy przed lokal , słychać było muzykę , śmiechy i gwizdy .
- Zabawa trwa w najlepsze . - zagadnęłam i szczelniej opatuliłam się swetrem . O tej porze wieczory były dosyć zimne .
- Chyba nawet nie zauważyli , że nas nie ma . - mrugnął i wskazał dłonią drzwi przepuszczając mnie w nich . Uśmiechnęłam się i weszłam do środka . Nie zwróciłam niczyjej uwagi ku mojej uciesze , po czym usiadłam przy prawie pustym stole . Jarek kierował się na drugi koniec stolika , gdzie siedziała jego żona i rozmawiała z jakąś kobietą , której nie znałam . Kiedy weszliśmy ona jedna popatrzyła w naszą stronę . Na rękach miała śpiącego małego Bartka i przyklejoną do jej ręki małą Ulę .
- Tatuś . - usłyszałam pisk najstarszej Gabrysi .
Jarek podszedł do stolika i wziął małą na ręce , po czym powiedział coś do żony i kobiety , która przed chwilą z nią rozmawiała . Widziałam jednak , że Monika patrzy na mnie bardzo dokładnie bez cienia uśmiechu . Odwróciłam wzrok a z oczu popłynęły mi łzy .

 

sobota, 18 lutego 2017

Rodział 6

" Iść bez Ciebie , znaczy iść w bezdroża , gdzie nic prócz pustych serc już nas nie spotka "


- Mogę Panią prosić ?

Odwróciłam się za siebie i zobaczyłam znajomą twarz .

- Panu młodemu się nie odmawia . - puściłam oczko do wujka Pawła i poszłam z nim zatańczyć .

Kiedy tańczyliśmy jakąś wolną piosenkę , rozejrzałam się wokół . Ludzie świetnie się bawili . Hania właśnie tańczyła ze swoim ojcem , natomiast mama z jakimś siedemnastym wujkiem , którego nie kojarzyłam a który przed chwilą opowiadał jaką malutką pamięta mnie sprzed czternastu lat . Zatańczyłam całą serię i kiedy orkiestra zaprosiła gości do stołów na gorące danie , ja udałam się do toalety . Poprawiałam właśnie makijaż przy lustrze , kiedy z jednej z kabin wyszła Michalina . Była cała blada i trzymała się za żołądek .

- Michalina co ci jest . ? - upuściłam kosmetyki do zlewu i szybko do niej podeszłam .

- Nic mi nie jest , nie mów mamie , proszę.. - spojrzała na mnie trochę nieobecnym wzrokiem .

- Piłaś coś ? - zapytałam surowym tonem .

- Nie , zwariowałaś ? - oburzyła się , wyminęła mnie i wyszła z łazienki .

Pokręciłam głową , zebrałam kosmetyki do torebki i także wyszłam . W drzwiach zderzyłam się z jakąś kobietą .

- Przepraszam . - bąknęłam nawet na nią nie spoglądając .

- Inga . ? - zapytała kobieta .

Spojrzałam na nią i poczułam , że mocniej bije mi serce .

- Dobry wieczór . - zmusiłam się na uśmiech . - Jednak państwo przyjechali . ?

- Tak , Jarek nie dałby rady przepuścić wesela swojego najlepszego przyjaciela . - powiedziała z uśmiechem . Kiedy się uśmiechała była jeszcze piękniejsza . Wyglądała obłędnie i chociaż mi nic nie brakowało i nie narzekałam na zainteresowanie facetów , to przy tej kobiecie byłam zrównana z ziemią . Miała na sobie czerwoną , długą do kostek suknię i buty na wysokim obcasie . Jej ciemne włosy były lekko pofalowane i dodawały jej kobiecego uroku . Gdybym nie wiedziała , że ma 35 lat , spokojnie dałabym jej dziesięć mniej . - Przyjechaliśmy jakieś czterdzieści minut temu , podróż była męcząca , szczególnie dla dzieci . - dodała , kiedy zauważyła , że zbyt długo przyglądam się jej bez słowa .

- Cieszę się , że dotarliście szczęśliwie . - odpowiedziałam , po czym rzucając jakąś bezsensowną wymówkę wyszłam i szłam w stronę stolika , próbując uspokoić oddech i walące serce .

- No nareszcie , gdzie zniknęłaś . ? - usłyszałam głos Niny , lecz nic nie odpowiedziałam , ponieważ w mojej głowie cały czas kotłowały się myśli .

Jednak przyjechali .

- Myślę , że coś jest nie tak z Michaliną , zauważyłaś coś . ? - ciągnęła Nina .

Gdzie on jest ? Musi być przy którymś ze stolików .

- Inga żyjesz ? - słyszałam głos Niny i wpatrzona w talerz chciałam jak najszybciej żeby te myśli przestały kłębić się w mojej głowie .

Jak mam się zachować ?

- Inga !

Co jest ze mną nie tak ? Dlaczego mam takie zajebiste szczęście do facetów ?

- Zamknij się . - krzyknęłam . Nina spojrzała na mnie ze zdziwieniem i złością .

- Nie , to nie było do ciebie . - powiedziałam i potarłam dłoni skronie . Miałam serdecznie dość swojej głowy zaprzątniętej tylko Nim.

- Jezu , co się z wami dzieje . ? - Nina pokręciła głową i wstała od stolika .

Przeczesałam dłonią włosy i wypiłam kieliszek , który był postawiony przede mną .

Zabrałam torebkę i wyszłam przed lokal . Włączyłam telefon. Dwa nieodebrane połączenia od Eryka . Zmrużyłam oczy , żeby upewnić się , że dobrze widzę . Z niedowierzeniem pokręciłam głową i wrzuciłam niedbale telefon  do torebki . Otworzyłam paczkę papierosów i wyciągnęłam jednego z nich . Moja zapalniczka właśnie teraz postanowiła się ze mnie ponabijać . Kiedy piąty raz nie udało mi się odpalić papierosa , wkurzona wywaliłam ją przed siebie .

- Może pomogę. ? - zobaczyłam jak jakiś mężczyzna idzie w moją stronę . Dopiero kiedy stanął pod latarnią zauważyłam , że to Jarek . Trzymał w ręce odpalonego papierosa a drugą właśnie odpalał mojego . Przyjrzałam mu się uważniej . Miał ciemne , krótkie włosy i duże brązowe oczy , w których mogłabym pływać . Miał na sobie czarny , elegancki garnitur . Kiedy zorientowałam się , że zbyt długo się na niego gapię , postanowiłam zacząć rozmowę .

- Nie spodziewałam się państwa , wujek mówił , że nie będzie was na weselu . - zagadnęłam .

- Miało nas nie być , ze względu na obowiązki w pracy , ale Paweł jest dla mnie jak brat ,więc musiałem coś wymyślić. - odpowiedział i oparł się o ścianę budynku . Wyglądał tak , że gdybym wypiła trochę więcej , nie wiem czy nie rzuciłabym się na niego .

- Hania i Paweł na pewno się ucieszyli .- odpowiedziałam i zaciągnęłam się papierosem .

Nie odpowiedział , w zamian uśmiechnął się i spojrzał na mnie trochę dłużej niż powinien . Patrzyliśmy sobie prosto w oczy , po czym ja spuściłam wzrok pierwsza , co widocznie go rozbawiło bo zaśmiał się a głos i wyrzucił papierosa przed siebie .

- A ty czym się zajmujesz ? Uczysz się jeszcze ?

- Tak , za miesiąc zaczynam studia . - odpowiedziałam i również wyrzuciłam papierosa .

- Super , studia to najlepszy czas . Pamiętam jeszcze swoje . - kiedy się uśmiechał dostrzegłam jego dołeczki . Był niesamowicie przystojny . - Do jakiego miasta się wybierasz . ?

- Wrocław , a Pan gdzie studiował ? . -zapytałam .

- Mów mi po prostu Jarek. - mrugnął .

- Okej . - uśmiechnęłam się i skrzyżowałam ręce pocierając ramiona . Było chłodno jak na wrzesień .

- Zimno ci . ? - zapytał . - Może wejdźmy do środka . - zaproponował . Pokiwałam głową i weszliśmy do środka . Kiedy przepuścił mnie w drzwiach nasze spojrzenia ponowie się spotkały a ja się uśmiechnęłam .

Szliśmy obok siebie przez salę , kierując się do części gdzie były stoliki .

- Miło było z tobą porozmawiać , szczególnie , że ostatnim razem nam się nie udało . - zagadnął kiedy już staliśmy pod moim stolikiem . Damska część towarzystwa mojego stolika była wpatrzona w Jarka , tylko Nina patrzyła na mnie z dziwnym wyrazem twarzy .

- Mam nadzieję , że będzie jeszcze okazja . - odpowiedziałam . Zaszczycił mnie uśmiechem i odszedł do swojego stolika . Zauważyłam , że jego żona patrzy na nas z oddali . Kiedy do niej podszedł pocałował ją przelotnie w usta a ona posłała mu lekki uśmiech .

Nie zdążyłam nawet nalać sobie czegoś do picia , kiedy usłyszałam jak orkiestra zaprasza na oczepiny . Spojrzałam na zegarek , rzeczywiście była już północ . Nie miałam ochoty na zabawy , dlatego zostałam przy stoliku z Niną i Michaliną .

- Jestem taka zmęczona . - powiedziała Nina prawie leżąc na stoliku .

- A mnie bolą nogi . - narzekała Michalina opierając głowę o ramię Grześka , który już chyba nie kontaktował .

- Skarby dlaczego się nie bawicie ? - zapytała mama . - Zaraz panienki będą łapać bukiet . - uśmiechnęła się .

- Nie mamy siły . - odpowiedziałam grzebiąc widelcem w sałatce .

- Moje biedactwa .- zaśmiała się i pogłaskała mnie po włosach . - Za godzinę będziemy się zbierać . Grzesi ... - urwała . - Czy on śpi ?

Spojrzałyśmy na niego i wybuchnęłyśmy śmiechem .

- Mam tylko nadzieję Miśka , że ma go kto odebrać . - powiedziała mama i odeszła od stolika .

Po oczepinach były podziękowania dla rodziców i towarzystwo dalej się bawiło . Około pierwszej zaczęliśmy się zbierać . Hania i Paweł żegnali się z mamą i dziewczynami , a ja pobiegłam jeszcze do toalety . Wychodząc zobaczyłam , że stoi z Nimi tylko Hania .

- Dziękuję ci kochanie za obecność . - pocałowała mnie w czoło .

- Daj spokój Hania . - odpowiedziałam .

- Dobrze , zbieramy się , samochód czeka . - powiedziała mama .

- Zaraz do was dołączę , muszę pożegnać się jeszcze z wujkiem Pawłem . - powiedziałam .

- Chyba jest na zewnątrz , na tarasie z drugiej strony . - zawołała za mną Hania .

Weszłam na taras i zauważyłam parę osób , które paliły papierosy przy stolikach . Stała tam również Tamara , pomachałam jej i zauważyłam z boku , że wujek Paweł stoi z Jarkiem . Zebrałam się w sobie i podeszłam do nich . Przerwali rozmowę i popatrzyli na mnie .

- Chciałam się pożegnać .- powiedziałam a wujek Paweł mocno mnie wyściskał .

- Widzimy się jutro na poprawinach młoda . - mrugnął i jeszcze raz mnie uścisnął .

- Jasne . - powiedziałam i zwróciłam się do Jarka . - Do zobaczenia .

- Do zobaczenia Inga . - powiedział z uśmiechem .

Ruszyłam do wyjścia , kiedy usłyszałam za sobą .

- Mam nadzieję , że za niedługo. - odwróciłam się i z uśmiechem pokręciłam głową . Przy drzwiach obejrzałam się po raz ostatni i zauważyłam , że wujek z uśmiechem kręci palcem przed nosem Jarka a on podnosi ręce jakby w geście obronnym i również się uśmiecha .