czasami spojrzenie jest bardziej wymowne niż słowa
Niepodziewane rzeczy dzieją się w życiu każdego człowieka , ale czasem przychodzi czas którego nie tylko się nie spodziewaliśmy ale również nie rozumiemy . Stoję na środku korytarza i wpatruję się w Niego jak śmieje się , podnosi szklankę i pozdrawia wszystkich , a potem wypija dwa łyki . Ponownie opiera się na kanapie i obejmuje ramieniem jakąś kobietę . Wygląda na trochę młodszą od mamy . Jest elegancko ubrana a na ustach ma czerwoną szminkę . On podnosi wzrok i nasze spojrzenia się spotykają . Robi mi się słabo , nie mogę się ruszyć. Czy istnieje miłość od pierwszego wejrzenia ? Tak , teraz w nią uwierzyłam .
- Inga co ty robisz . ? - mama staje przede mną i macha mi dłonią przed oczami .
- Przepraszam . - ocknęłam się . - Cześć ciociu , cześć wujku . - przywitałam się a potem dołączyliśmy do gości .
Zbliżałam się powolnym krokiem , on patrzył na mnie cały czas .
- Inga , to są moi przyjaciele , nie znacie się jeszcze . - powiedział wujek .
Mężczyzna wstał i podał mi dłoń.
- Jarek . - powiedział i głęboko spojrzał mi w oczy . Były tak niebieskie , że na moment w nich utonęłam .
- Inga . - odpowiedziałam uśmiechem .
- Mam piękne siostrzenice , prawda . ? - zażartował wujek .
- Bardzo ! . - odpowiedziała kobieta siedząca obok niego . - Monika , żona Jarka . - dodała i podała mi dłoń.
- Miło mi . - odpowiedziałam nie odrywając wzroku od mężczyzny .
Jasna cholera muszę się ogarnąć zanim ktoś zobaczy co się dzieje . Usiadłam na kanapie obok mamy . Świat toczył się zupełnie obok mnie . Nic innego mnie nie obchodziło , tylko jedno spojrzenie . Jego spojrzenie ... Wyłapywałam każdy jego gest w moją stronę , każde nawet najmniejsze spojrzenie . To była gra , mieliśmy swój mały intymny świat , nikt nie widział , nikt się nie domyślał . Mogłabym siedzieć tak całą wieczność i patrzeć na niego .
- Skąd przyjechaliście . ? - zapytała mama .
- Z Gdańska . - odpowiedział Jarek . - Przyjechaliśmy na kilka dni , następnym razem będziemy dopiero na święta Bożego Narodzenia .
W tym momencie do salonu wbiegła dziewczynka w wieku mojej kuzynki Jowity . Miała może 6 lat . Podbiegła do Jarka i siadła na kolanach .
- Tatusiu chce mi się pić ! . - zawołała dziewczynka .
Poczułam dziwne ukłucie w sercu . Wypiłam ostatek trzeciego drinka i poczułam jak szumi mi w głowie . Wstałam od stołu i pokierowałam się do toalety .
- Ej . ! - Nina wepchnęła mnie do łazienki i zamknęła za Nami drzwi .
- O co ci chodzi . ? - poczułam jak ponoszą mnie nerwy , ale potem usiadłam na toalecie , ponieważ nie byłam w stanie ustać na nogach .
- Gapisz się na tego faceta odkąd przyszłyśmy . Co ty wyprawiasz . ? - nerwowo groziła mi palcem .
- Nie przesadzaj , nic złego nie robię . - odpowiedziałam chcąc wstać , ale procenty które spożyłam skutecznie mi to uniemożliwiły .
- On ma żonę i trójkę dzieci . Nadal uważasz , że nic złego nie robisz . ? - zapytała opierając się o framugę i unosząc jedną brew . To był charakterystyczny gest Niny , kiedy uważała , że ma rację . Podnosiła brew i patrzyła z góry na drugą osobę .
- Nie przesa...hep. - nagle dostałam czkawki . Nina zaczęła się tak śmiać , że wleciała do prysznica . Za moment dołączyłam do niej .
Kiedy wreszcie się ogarnęłyśmy , usłyszałyśmy , że w korytarzu jest zamieszanie . Nina poprawiła mi włosy i zagroziła , że mam więcej nie pić po czym wyszłyśmy na zewnątrz . Ciocia zamykała drzwi , jakiś samochód odjeżdżał z podjazdu . Spojrzałam na salon . Nie było go . Poczułam rozczarowanie . Kiedy go znowu zobaczę ? Czułam się dziwnie smutna i zła . Co mi się dzieje do cholery ?
Następnego dnia .
Od rana byłam w beznadziejnym humorze . Czułam się oszołomiona , nie rozumiałam dlaczego tęsknię za człowiekiem z którym nie rozmawiałam , którego widziałam pierwszy raz na oczy przez parę godzin . Nina domyślała się o co chodzi , kręciła głową i powtarzała żebym zapomniała .
- Inga popatrz jakie sukienki mamy z Michasią na wesele wujka Pawła i cioci Hani . - usłyszałam krzyk z dołu .
Powolnym krokiem zeszłam po schodach na dół nadal odczuwając skutki wczorajszej imprezy .
- Cudowne . - odpowiedziałam trzymając dłoń na czole .
- A ty kiedy masz zamiar sobie coś kupić . ? - zostały dwa tygodnie , jesteś świadkową musisz wyglądać pięknie . - mama nie dawała za wygraną .
- Zdążę .- odpowiedziałam i poszłam do kuchni .
- Nadal przejmujesz się rozstaniem z Erykiem . ? - zapytała mama .
- Nie , zrozumiałam , że nie był mnie wart . - nalałam wody do szklanki i wypiłam duszkiem .
Mama uświadomiła mi , że przez Jarka prawie zapomniałam o rozstaniu z Erykiem . Wiedziałam , że nie była to moja wielka i jedyna miłość , ale powinno mi być chociaż smutno , a ja nadal tylko myślałam o tym mężczyźnie .
- Fajni ci znajomi wujka Pawła . - stwierdziłam chcąc zacząć rozmowę .
- Bardzo , Jarek jest świetnym gościem , Monika zresztą też! Strasznie się polubiłyśmy , musimy ich kiedyś zaprosić do Nas . - odpowiedziała .
- Po ile mają lat . ? - zapytałam błagając los , aby nie wzbudziło to u mamy podejrzeń .
- Z tego co wiem ... - mama upiła łyk herbaty . - ...to Jarek ma 42 , a Monika 35 . Jest dosyć młodsza od Niego . Ale są wspaniałą parą , są już 10 lat małżeństwem . Dzieci też mają cudowne . Gabrysia ma 6 lat , Ula 2 i najmłodszy jest Bartek 11 miesięcy . Mieli późno dzieci , wiesz niektórzy ludzie są nastawieni najpierw na karierę , a potem niekiedy jest na wszystko za późno . Ale to oczywiście nie oznacza , że są złymi ludźmi . Popatrz karierę zrobili , mają trójkę dzieci , na brak pieniędzy też nie narzekają .
Słuchałam tak mamy i pomyślałam , że ona na wszystko ma wytłumaczenie . Zawsze była osobą , która nikogo nie obmawiała , wręcz pomagała takim ludziom , którzy byli tego ofiarami . Kochała wszystko i wszystkich . Jest bardzo wrażliwa , a śmierć taty była dla niej czymś niewyobrażalnie ciężkim . Pamiętam jak na pogrzebie rozpaczała , byłyśmy wtedy małe i nie do końca wiedziałyśmy co się dzieje . Dlaczego nasz ukochany tatuś odszedł ? Mama jednak nie zamknęła się w czterech ścianach . Wiedziała , że ma dzieci i że musi wziąć się w garść . Przeżywała swoją własną żałobę wewnętrznie . Była , jest i będzie najwspanialszą matką , bez względu na wszystko .
- Nie będzie ich na ślubie . ? - zapytałam .
- No właśnie nie , widzisz Jarek ma własną firmę ma dużo pracy , dzieci są małe , musieli by przyjechać na kilka dni , a to im się wcale nie kalkuluje .- powiedziała .
- Rozumiem . - byłam bardzo zawiedziona .
- A dlaczego w ogóle o nich pytasz . ? - zapytała z uśmiechem .
- Tak po prostu , bardzo fajni ludzie .
- Też tak sądzę , przyjadą na Boże Narodzenie . - mama wyszła z kuchni i gdzieś dzwoniła .
Ja nadal myślałam nad całą sytuacją . Próbowałam sobie wybić z głowy tą dziecinadę , ale nie dałam rady . Byłam jakby zahipnotyzowana . Nie rozumiałam dlaczego tak się zachowuje . Wiedziałam , że nie mam szans u 43 letniego faceta , który jest żonaty i ma trójkę małych dzieci , ja to wszystko rozumiałam a i tak myślałam tylko o tym , że Boże Narodzenie jest dopiero za 3 miesiące...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz